poniedziałek, 19 listopada 2012

Wyniki rozdania

Witajcie!
Wyniki miały się pojawić wczoraj, ale ze względu na to, że przebywałam cały dzień poza domem i nie miałam dostepu do internetu musiałam je przełożyć na dziś. Za co najmocniej Was przepraszam.
A teraz nie przedłużając przejdźmy do sedna:-)

Pomadkę do ust firmy KOBO w kolorze 105 Velvet Rose otrzymuje:


Gratuluję!
Kochana, prześlij mi swoje dane adresowe na maila:
glamourka@op.pl


A Was dziewczyny zapraszam już wkrótce na kolejną akcję rozdawania kosmetyków.
Odwiedzajcie i oczywiście obserwujcie mojego bloga!:)
 
Pozdrawiam,
Glamourka89

sobota, 17 listopada 2012

Revitacell Stem Cells Hair Therapy

Witajcie!
O innowacyjnej marce biodermokosmetycznej opracowanej przez polskich naukowców pisałam na swoim blogu już w lipcu. Teraz dzięki uprzejmości Pana Marka miałam okazję przetestować jedną z kuracji Revitacell - pierwszej na świecie serii biodermokosmetyków, które wykorzystują regeneracyjne właściwości komórek macierzystych MIC-1.


Revitacell Stem Cells Hair Therapy to przełomowa kuracja biodermokosmetyczna pobudzająca naturalne procesy regeneracyjne zachodzące w cebulkach włosów i skórze głowy, opracowana na bazie opatentowanych komórek macierzystych MIC-1. Została opracowana przez polskich naukowców w nowoczesnych laboratoriach biotechnologicznych. Zawiera innowacyjny składnik NHAC Biocervin MIC-1, który odżywia i wzmacnia cebulki włosów, ogranicza wypadanie i pobudza wzrost nowych włosów.


Stem Cells Hair Therapy Revitacell powstała z myślą o stymulacji naturalnych procesów regeneracyjnych zachodzących w cebulkach włosa oraz w skórze głowy. Stres, ogólny stan zdrowia i wiek wpływają na kondycję włosów i ich zdolność do regeneracji. Jednym z najskuteczniejszych sposobów do pobudzenia wzrostu włosa jest dostarczenie czynników, które aktywują komórki włosa i gwarantują ich prawidłowe funkcjonowanie. Komórki macierzyste są najlepszym i naturalnym źródłem czynników potrzebnych do prawidłowego wzrostu włosów. Kuracja Revitacell zawiera kompleks naturalnych czynników białkowych pozyskanych z opatentowanej linii komórek macierzystych MIC-1. Dostarczone z zewnątrz czynniki białkowe łatwo przenikają przez ujście kanału włosa do wewnątrz i docierają do komórek cebulki i komórek macierzystych włosa. Zadaniem kompleksu czynników jest aktywacja „uśpionych” komórek macierzystych włosa oraz pobudzenie komórek cebulki włosa do rozpoczęcia wzrostu nowego włosa. Dodatkowo formuła kuracji wzbogacona jest w witaminę B5, która wspiera proces odbudowy włosów, nawilża je, wygładza oraz nadaje im połysk. Kuracja została przebadana dermatologicznie.


Wskazania i sposób użycia:

 

Składniki:

 


Proste a zarazem eleganckie opakowanie ampułek to takie pudełko w pudełku. Wysuwając je z etui otrzymujemy pudełeczko z wieczkiem. Pudełko te dodatkowo zabezpieczone jest naklejką ochronną z logo firmy.


Po otworzeniu pudełka naszym oczom ukazuje się rząd 7 ampułek, pod którymi znajduje się kolejne pięterko z ampułkami, czyli nasz zestaw składa się aż z 14 ampułek.


Każda buteleczka wykonana jest z miękkiego plastiku i posiada wygodny w użyciu zakręcany aplikator. Nakrętka jest ozdobiony srebrnym pierścieniem. Całość wygląda niezwykle elegancko i idealnie komponuje się z logo firmy.


Każda ampułka skrywa w sobie 5ml niezbyt gęstej, białej cieczy, która przypomina mi trochę mleczko do demakijażu bądź jakiś balsam do ciała. Zapach jest przyjemny i zdecydowanie umila cały proces nakładania produktu.
Dzięki poręcznemu aplikatorowi możemy swobodnie operować nim między pasmami włosów, a dodatkowo mamy pewność, że zawartość ampułki wyląduje bezpośrednio przy skórze głowy.


 Według producenta ampułek należy stosować bezpośrednio po umyciu na wilgotne włosy. Powinniśmy to robić nie rzadziej niż co drugi dzień. Z racji tego, że myję głowę co 2-3 dzień stwierdziłam, że taka częstotliwość mycia głowy jak najbardziej mi pasuje.

Kurację stosowałam w następujący sposób. Umyte włosy zawijałam w ręcznik by je odrobinę podsuszyć. Następnie zawartość jednej ampułki rozprowadzałam równomiernie pasmo po paśmie na wilgotnych włosach. Moje pierwsze użycie tej kuracji było trochę nieudane, a to wszystko ze względu na zbyt dużą ilość preparatu, którą nałożyłam w jedno miejsce. Moje włosy na drugi dzień rano w tym miejscu były, obciążone i sprawiały wrażenie przetłuszczonych:( Dlatego, musimy pamiętać by nie nakładać za dużo preparatu w jednym miejscu! Późniejsze użycia ampułek były już nieco bardzie udane, a to dlatego, że nabrałam wprawy. Tak rozprowadzoną ampułkę wmasowywałam opuszkami palców w skórę głowy. Następnie rozczesywałam włosy. Było to dla mnie lekko dołująca czynność, ponieważ moja stara, zwykła szczotka powodowała szarpanie i wyrywanie i tak już osłabionych włosów. Ale odkąd zakupiłam Tangle Teezera czynność ta stała się przyjemnością i już nie sprawiała mi tyle bólu co wcześniej. Dodatkowo  mogłam się cieszyć przyjemnym masażem głowy, a to wszystko dzięki miękkim igiełkom, które dodatkowo wmasowywały kurację w skórę mojej głowy;-)


Jeśli chodzi o efekty kuracji, to wygląda to w następujący sposób. Włosy po zastosowaniu ampułek stały się bardziej miękki, wydają się lepiej nawilżone i ładnie błyszczą, a to z pewnością dzięki witaminie B5 o którą została wzbogacona formuła kuracji. Natomiast jeśli chodzi o wypadanie włosów, to tu niestety nie zauważyłam różnicy..:/ Przyznam szczere, że zależało mi głównie na tym by moje włosy przestały w końcu wypadać, ale zdaję sobie jednak sprawę z tego, że po zastosowaniu kilku ampułek, nie stanie się nagle cud...Do poprawy kondycji włosów potrzeba przede wszystkim czasu, bo przecież proces regeneracji włosów nie przebiega w ekspresowym tempie, prawda? Poza tym producent informuje nas, że dla podtrzymania efektu kurację należy powtarzać okresowo. Być może powinnam teraz zakupić jeszcze jeden zestaw tej kuracji i po stosować ją jeszcze przez jakiś czas...Jednak tutaj na przeszkodzie stoi jedna rzecz, a mianowicie cena. Za 14 ampułek musimy zapłacić 170zł, a to mimo wszystko trochę sporo zważywszy na skromną zawartość mojego portfela...


Pomijając aspekt cenowy, jestem jak najbardziej zadowolona z efektów kuracji. Moje włosy wyglądają znacznie lepiej. Być może aktywne czynniki białkowe NHAC Biocervin MIC-1 pobudzą jeszcze wzrost nowych włosów i za jakiś czas będę mogła z dumą powiedzieć, że nie mam już problemu z wypadającymi włosami i przyznam, że kuracja spisała się na 5 z plusem:-)



Zapraszam Was na stronę:  http://www.revitacell.pl/  
oraz do polubienia fanpage Revitacell.



Słyszałyście o tej przełomowej kuracji dermokosmetycznej?
A może miałyście okazję jej używać? Pochwalcie się koniecznie:-)


Pozdrawiam,
Glamourka89

piątek, 16 listopada 2012

Nowe współprace

Witajcie!
W ostatnim czasie nawiązałam dwie współprace. Jesteście ciekawe co tym razem będę testować? Zapraszam do oglądania:-)


Dzięki uprzejmości Pani Beaty z Agencji Werner i Wspólnicy w środę do testów otrzymałam Cukrowy peeling do ciała Tutti Frutti Brzoskwinia & Mango firmy Farmona.


Jedyne co na razie mogę Wam napisać o tym produkcie to to, że pachnie przecudnie:-)



W przesyłce znalazło się także parę próbek:-)




http://www.werner.pl/


♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥


W poniedziałek 12 listopada otrzymałam maila od Zespół PR pracującego dla Pharmatheiss Granatapfel, z zapytaniem czy nie byłabym chętna aby przetestować 4 kosmetyki z linii, która jest połączeniem niemieckiego bezpieczeństwa oraz śródziemnomorskiego bogactwa owocu Granatu. Zgodziłam się. A co sprawiło, że podjęłam taką decyzję? Oczywiście chęć wypróbowania czegoś nowego oraz fakt, iż kosmetyki te są naturalne, pozbawione takich substancji jak: parafina, parabeny czy silikony.

Cztery dni po tym jak otrzymałam pierwszego maila paczuszka z kosmetykami do testów jest już u mnie w domu:-) Zobaczcie co się w niej znalazło:-)


Urocze pudełeczko do złudzenia przypomina mi te z Glossyboxa:)
nie tylko ze względu na swój rozmiar, ale także na sposób pakowania, 
wyjątkową elegancję oraz ciekawą, kosmetyczną zawartość:-)


Całość kolorystycznie nawiązuje do zawartości, czyli do linii 
kosmetyków pielęgnacyjnych Granatapfel.



A w środku znalazły się same 'pyszności':-D 

• Witalizujący żel pod prysznic, Orzeźwia, witalizuje i odbudowuje warstwę lipidową skóry
• Ujędrniający krem do twarzy na dzień, Redukuje głębokość zmarszczek i wygładza skórę
• Ujędrniające masło do ciała, Intensywnie pielęgnuje i ujędrniaskórę
• Krem do rąk, Dla szorstkich, zniszczonych dłoni




Dziękuję uprzejmie zarówno agencji Werner i Wspólnicy oraz firmie Pharmatheiss Cosmetics za udostępnienie mi tych kosmetyków do testów, jak i za serdeczność w stosunku do mojej osoby.

czwartek, 15 listopada 2012

Konkurs Über

Dziewczyny!

Zapraszam Was serdecznie do wzięcia udziału w konkursie Über.
Na stronie: http://uber.com.pl/ znajdziecie aplikację konkursową. Wystarczy opowiedzieć na jedno proste pytanie i można wygrać naprawdę fantastyczne nagrody :-)
Ja już wzięłam udział, teraz pora na Was:-D



Pozdrawiam,
Glamourka89

środa, 14 listopada 2012

Bielenda Orzech & Bursztyn Brązujący krem na dzień i na noc



ORZECH & BURSZTYN to seria brązujących kosmetyków do twarzy i ciała. Ich działanie nie tylko brązuje ale znacznie poprawia wygląd i kondycję skóry: preparaty dają efekt naturalnej opalenizny jednocześnie nawilżając, regenerując i wygładzając skórę.


Atuty serii:
- innowacyjne połączenie naturalnych właściwości brązujących ORZECHA WŁOSKIEGO z regenerującą mocą BURSZTYNU jednocześnie brązuje i pielęgnuje skórę
- bogactwo dodatkowych składników aktywnych m.in. MASŁO KAKAOWE i ZŁOTY OLEJ PALMOWY
- naturalna opalenizna bez smug
- przyjemny zapach
- przyjazne receptury – dobra aplikacja
- efekt stopniowy – widoczny od pierwszej aplikacji, a wzmacniany każdą kolejną


Naturalne składniki aktywne:

• Bursztyn
Bogate źródło składników aktywnych niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania skóry. Regeneruje ją, intensywnie nawilża, pobudza jej metabolizm, zapobiega tworzeniu się wolnych rodników.

• Orzech Włoski
Naturalnie pogłębia i poprawia koloryt cery, nawilża i odżywia, efektywnie opóźnia powstawanie zmarszczek.

 Źródło: http://bielenda.pl

Bielenda Orzech & Bursztyn

Brązujący krem na dzień i na noc




Opis producenta:
Brązujący krem nawilżający o lekkiej puszystej konsystencji pozwala w bezpieczny i przyjazny sposób nadać skórze odcień pięknej naturalnej opalenizny.
Polecany szczególnie do cery:
- szarej, zmęczonej, pozbawionej blasku
- jasnej, o nierównym kolorycie
- ciężko opalającej się, z przebarwieniami, wrażliwej na słońce.
Nawilża i wygładza
Jednolity koloryt
Stopniowa opalenizna
Pojemność: 50 ml

Działanie:
Zawartość składników aktywnych: WYCIĄG Z ORZECHA WŁOSKIEGO, EKSTRAKT Z BURSZTYNU, ZŁOTY OLEJ PALMOWY, MASŁO KAKAOWE zapewnia kompleksowe działanie kremu:
- nadaje skórze delikatny odcień naturalnej opalenizny
- przywraca zdrowy koloryt cery
- wyrównuje koloryt
- intensywnie nawilża i pielęgnuje skórę pozbawioną blasku
- niweluje oznaki zmęczenia
- jest sposobem na naturalną opaleniznę dla osób źle tolerujących ekspozycję na słońce.

Efekt: 
Naturalna piękna opalenizna przez cały rok BEZ SMUG, przywrócony zdrowy koloryt cery.   

Stosowanie:
Codziennie rano i wieczorem krem wmasować w oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu. Stanowi idealny podkład pod makijaż.

Składniki:



Krem ten otrzymałam od firmy Bielenda w ramach współpracy. Z racji tego, że nie przepadam za kremami brązującymi kosmetyk ten powędrował do mojej teściowej:-)
Teściowa kremu używała przez półtora miesiąca, więc dziś przyszedł czas na  krótkie podsumowanie owego testowania.



Krem został zapakowany w tekturowe pudełeczko na którym znajduje się wszystko co musimy wiedzieć na temat naszego kremu m.in.: opis produktu, opis jego działania, efekt jakiego możemy się spodziewać, jak go stosować, datę przydatności, oraz tabelkę z innymi produktami wchodzącymi w skład serii brązującej.
Po zdarciu foli ochronnej i rozpakowaniu kartonika naszym oczom ukazuje się mały, okrągły słoiczek o pojemności 50ml ze skromną nalepką, która informuje nas z jakim produktem mamy do czynienia. Dodatkowo słoiczek zabezpieczony jest sreberkiem.


Krem ma odpowiednio gęstą konsystencję, która jest lekko tłustawa, mimo tego bardzo dobrze rozprowadza się na buźce pozostawiając na niej taki delikatny film. Teściowa kremu używała głównie na dzień pod makijaż. W tej roli sprawdził się doskonale, bo nie powodował rolowania się podkładu.
Zapach kremu jest bardzo delikatny, słodki i przyjemny. Na pewno nie pachnie jak typowy samoopalacz. Jeśli chodzi zaś o kolor kremu to jest on lekko żółtawy.
 

Teściowa była zadowolona z efektów stosowania tego kremu.Co prawda krem nie nadał jej buźce jakiegoś spektakularnego efektu opalenizny, ale za to kosmetyk ten posiada całkiem spory szereg innych właściwościowi dla których warto po niego sięgnąć. Krem przywrócił zdrowy koloryt jej cery, wyrównał jej odcień, delikatnie rozświetlił i przede wszystkim świetnie nawilżył jej przesuszoną skórę.
Jedną z ważnych cech kosmetyku o której warto jeszcze wspomnieć to to, że krem nie powoduje smug, tak jak to ma miejsce w przypadku stosowania samoopalacza. Dlatego osoby, które są mniej wprawione w nakładaniu takich kosmetyków, nie chcą zrobić sobie 'krzywdy', a przy tym chcą uzyskać bardzo naturalny, delikatny efekt opalenizny będą z pewnością zadowolone z tego kremu.



Cena: 50ml / 16,80zł

Dostępność: drogerie stacjonarne i internetowe
Krem możemy kupić m.in. na stronie: http://bielenda-sklep.pl/.

Podsumowując:
Osoby pragnące nadać swojej buźce nieco bardziej intensywny kolor opalenizny mogą być raczej rozczarowane działaniem kremu pod tym katem. Jednak jeśli zależy Wam na zniwelowaniu oznak zmęczenia, wyrównaniu kolorytu, czy poprostu na nadaniu swojej buźce zdrowego młodzieńczego wyglądu, to jest to z pewnością krem dla Was;-)




 Pozdrawiam,
Glamourka89