poniedziałek, 2 czerwca 2014

Garnier, Mineral Protection 5 floral fresh Spray

Myślałam, że uda mi się pogodzić pracę z macierzyństwem i blogowaniem, ale niestety bardzo się myliłam. Moja córcia rośnie, z dnia na dzień potrzebuje coraz więcej uwagi. Żal mi jest ją zostawiać, gdy idę do pracy, ale przecież pieniążki same do domu nie przyjdą. Po pracy zaś chcę poświęcać jej jak najwięcej czasu i przez to zaniedbuję bloga. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Postaram się jakoś ogarnąć i zamieszczać notki regularnie - w końcu przecież blog to moje drugie dziecko:-) Nie mogę go ot tak zostawić.

Po nieudanym spotkaniu z Blokerem Ziaji przyszło testowanie antyperspirantu Garniera. Wybrałam w ciemno fioletową wersję Floral Fiest, bo spodobał mi się właśnie kolor opakowania:) No tak już mam - jestem wzrokowcem. Do wyboru jest jeszcze wersja różowa - Cotton Fresh.



Antyperspirant Garnier 48h z Mineralite - minerałem o właściwościach ultraabsorbcyjnych, 48h nieprzerwanej ochrony przed wilgocią, skóra, która oddycha. Bez alkoholu. bez parabenów. Testowany dermatologicznie. Optymalna tolerancja dla skóry.

Protection 5 to kompletna ochrona skóry i ubrań 5 w 1:
(1) przeciw przykremu zapachowi;
(2) przeciw wilgoci;
(3) przeciw podrażnieniom;
(4) przeciw białym śladom;
(5) przeciw żółtym plamom. 




Antyperspiranty Garniera mają bardzo ładne opakowania. Kolorowe i przykuwające wzrok, ale proste i bez żadnych udziwnień. No może poza jednym. Wyposażone są one w taki malutki bajerek - suwaczek, który znajduje się z tyłu opakowania. Służy on do zabezpieczenia naszej zwartości przed samowolnym wydostaniem się na zewnątrz. Przy małym dziecku to naprawdę genialny wynalazek. Moja córcia często lubi bawić się moimi kosmetykami, więc muszę uważać, by podczas tych zabaw ich znaczna część nie została zmarnowana. W tym przypadku nie ma takiej opcji. Wszystko jest pod kontrolą:-)


Antyperspirant w sprayu daje nam gwarancję szybkiej i bezproblemowej aplikacji. Nasze pachy są w mgnieniu oka suche, a my nie musimy godzinami czekać aż wyschną i tym samym wstrzymywać się z zakładaniem bluzki. Pod tym względem antyperspiranty w tej formie lubię bardziej niż w te w roll-onie czy sztyfcie. Ale żeby nie było. Mają one także swoje minusy (przynajmniej w moim odczuciu). Po rozpyleniu pozostawiają duszący zapach, który sprawia że muszę natychmiast wyjść z pomieszczenia. Mimo iż antyperspirant Garniera ma przyjemny, świeży, a nawet odświeżający zapach, to w pierwszym momencie niestety męczy on mój nos i sprawia że po prostu się duszę.



Zadaniem Protection jest zapobieganie przykremu zapachowi, wilgoci, podrażnieniom, oraz białym i żółtym plamom na ubraniach. Z pierwszym stwierdzeniem się zgadzam. Ochrona przed przykrym zapachem jest, ale na pewno nie przez 48h. Ochrona przed poceniem? Niestety w bardzo upalne dni pachy są mokre. Myślę, że jedynym wybawcą w tej systuacji mógłby być dla mnie właśnie niezbyt przyjazny bloker Ziaji, ale po tym co mnie spotkało po jego zastosowaniu nie mam ochoty na dalsze eksperymenty z jego udziałem.
W kwestii podrażnień mogę napisać, że nawet po goleniu nie wystąpił u mnie żaden dyskomfort. Użyłam tego kosmetyku na świeżo wydepilowane pachy i nie ma szczypania czy swędzenie. Pod tym względem jestem zadowolona. Jeśli chodzi o białe ślady to owszem zdarzało mi się czarne bluzki pobrudzić na biało, ale występowało to tylko wtedy, gdy szybko nakładałam bluzkę tzn. zaraz po aplikacji. W przypadku żółtych plam to nic z tych rzeczy nie zauważyłam. Moje ubrania nie były odbarwione czy sztywne, co oczywiście bardzo mnie cieszy,  bo po prostu czegoś takiego nie znoszę.



Podsumowując, Ogólnie jestem zadowolona z działania tego antyperspirantu. Ubolewam jedynie nad tym, że nie chroni on przed wilgocią i że po jego rozpyleniu strasznie się duszę, ale tak już niestety mam. Nieważne jakiego spray'u użyję zawsze taka reakcja u mnie występuje, więc jestem już do tego przyzwyczajona. Mam jednak na to sposób. Po prostu stosuję je w innym pomieszczeniu, a następnie wychodzę i resztę czynności upiększających:) wykonuję w łazience. Tak czy inaczej, Protection Garniera to skuteczny antyperspirant, do którego chętnie powrócę w przyszłości. Jednak tym razem wybiorę wersję różową.



Antyperspirant kosztuje ok. 10zł i można go kupić w każdej drogerii. Ja swój kupiłam na jakiejś promocji w Rossmannie.


A Wy znacie ten antyperspirant?
Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

17 komentarzy:

  1. Jeszcze go nie miałam, teraz kończę Rexonę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tego blokera nie użyłaś przypadkiem na wydepilowaną skórę? ja za pierwszym użyciem też tak miałam, mimo że od depilacji minął dzień lub dwa (już nie pamiętam dokładnie) a teraz już jest wszystko ok, czasem lekko swędzi, ale tylko do czasu wchłonięcia i uwielbiam go ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie. Bezpośrednio po depilacji go nie używałam, tylko na drugi dzień.

      Usuń
  3. Planuję kupno, lubię antyperspiranty Garnier, a tego jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też jeszcze tego nie miałam, kiedys kupię na próbę.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja używam rexony, ale chyba czas na zmianę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również używam Rexony, ale ostatnio zrobiłam mały skok w bok:) i skusiłam się na Garniera.

      Usuń
  6. Nie miałam nigdy antypota z Garniera ;D Póki co nr 1 jest DOVE ! I przenokuję się do rexony :D

    OdpowiedzUsuń
  7. od czasu zeszłorocznej rózowe serii omijam Garniery, zawodzą mnie ostatnio
    a kiedyś je wielbiłam :)
    teraz wolę Lady Speed Stick ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam zeszłorocznej serii. A Lady Speed Stick jeszcze nie próbowałam.

      Usuń
  8. Jeśli chodzi o zapach to wersja z bawełną bardziej mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego jeszcze nie miałam, ale lubię dezodoranty tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Akurat tej wersji nie miałam, ale Garnier zawiódł mnie kilka razy :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja bardzo lubie garniery nigdy mnie nie zawiodły : )

    OdpowiedzUsuń