poniedziałek, 12 maja 2014

Wygrana u Siouxie and the City☺


Dzisiaj pod moją nieobecność listonosz przyniósł mi wyczekiwaną od kilku dni paczkę. 

 
Paczkę w której znajdowały się kosmetyki wygrane na blogu u Agnieszki (http://www.siouxie.pl/). Są to kosmetyki do makijażu od FM Group.



 Marka jest mi zupełnie nie nieznana, więc moja radość z otrzymanej wygranej jest ogromna.
Będę miała w końcu możliwość poznać przynajmniej część ich bogatej oferty.  
A co dokładnie otrzymałam? Zapraszam do oglądania:-)




Paletka do makijażu w odcieniu Sunshine 




 Wielokolorowy rozświetlacz i Puder CC Colour&Care



 Wielokolorowy rozświetlacz w odcieniu Golden Jewel




 Puder CC w odcieniu Clever Honey



Diamentowa kredka do oczu w odcieniu Lucid Pink




 Krem CC Colour&Care w odcieniu Bright Ivory




 Cienie kaszmirowe w odcieniach: Butterfly Blue i Moss Green




 Mineralne cienie sypkie w odcieniach: Aquatic Green i Purple Frost



Tyle tego jest, że nie wiem od czego zacząć testy:-)
Może jakaś mała podpowiedź?:-D


czwartek, 8 maja 2014

Bielenda, SPA POLINEZJA, Wyszczuplający mus do ciała i Wyszczuplające mleczko do ciała Orchidea & Algi Laminaria


Linia SPA powstała z inspiracji niezwykłym światem roślin i zapachów z najdalszych stron świata. To podróż do egzotycznych miejsc, korzennych aromatów AZJI. Do serca bujnych lasów AMAZONII, do turkusowych wód POLINEZJI czy w głąb gorącego lądu AFRYKI.
Wszystko po to, by odnaleźć najcenniejsze składniki roślinne i skorzystać z ich bogactwa i dobroczynnego wpływu na skórę. Luksusowe formuły produktów zapewniają zmysłową i odprężająca kąpiel. Zostały wzbogacone p dobroczynne BIOOLEJKI: pistacjowy, arganowy, kokosowy i makadamia.

SPA POLINEZJA– działanie WYSZCZUPLAJĄCE
Luksusowa formuła olejku wzbogacona o dobroczynne składniki – ORCHIDEĘ i ALGI LAMINARIA znane z właściwości wyszczuplających i przyspieszających przemianę materii:
• wspomaga spalanie tkanki tłuszczowej,
• oczyszcza z toksyn,
• poprawia jędrność i napięcie skóry.




Wyszczuplający mus do ciała Orchidea & Algi Laminaria



Wyszczuplający mus do ciała wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Polinezji – aktywnie nawilża, regeneruje i ujędrnia skórę. Ciało odzyskuje niezwykłą miękkość, gładkość i sprężystość. Intensywny, pobudzający i świeży aromat mleczka wspomaga siły witalne, dodaje energii i poprawia samopoczucie.
Zawiera BIO OLEJEK KOKOSOWY – NATURALNE ŹRÓDŁO MŁODEJ SKÓRY




Działanie:
O piękno Twojej skóry zadbają ORCHIDEA i ALGI LAMINARIA – znane z właściwości wyszczuplających, przyspieszających przemianę materii, wspomagających spalanie tkanki tłuszczowej, oczyszczającej z toksyn, poprawiającej jędrność i napięcie skóry.

Składniki:


Mus do ciała mieści się w plastikowym, odkręcanym słoju o wadze 200g. Opakowanie oprócz solidnej przykrywki posiada także sreberko, które jest jego jedynym zabezpieczeniem. Sam kosmetyk ma śnieżnobiały kolor i niezbyt przypominającą mi mus konsystencję. Mnie osobiście słowo 'mus' kojarzy się z puszystą, a zarazem gęstą/zbitą masą, która po rozsmarowaniu na ciele zostawia taką otulającą powłoczkę. Ten kosmetyk ma zaś lekką, nieco rzadką (ale nie wodnistą) konsystencję, a po nałożeniu na skórę sprawia wrażenie jakby skóra była mokra. Uczucie to pozostaje dopóki dopóty kosmetyk nie wchłonie się całkowicie w skórę, a trwa to od kilku do kilkunastu minut, w zależności od tego ile preparatu nałożyliśmy. 



Zapach kosmetyku jest naprawdę bardzo przyjemny. To świeża, odświeżająca wręcz chłodząca nuta, która sprawia, że człowiek od razu nabiera rześkości i energii do działania. Moim zdaniem idealny zapach na nadchodzącą porę roku, czyli lato.




Mus zaskakująco szybko się wchłania podczas masażu i nie pozostawia tłustej warstwy, której tak nie lubię. Podczas systematycznego stosowania można zaobserwować, że skóra staje się bardziej jędrna i elastyczna, i jednocześnie jest przyjemnie wygładzona. Oczywiście od stosowania samego kosmetyku nie zgubimy zbędnych kilogramów i się nie wyszczuplimy, ale na pewno poprzez systematyczny masaż z użyciem tego kosmetyku odpowiednio nawilżymy, wygładzimy i poprawimy elastyczność naszej skóry. Ja, by dodatkowo zwiększyć efekt, po każdym zastosowaniu musu sięgam jeszcze po masażer z Avonu, który kupiłam sobie za niecałą dychę i tak okrężnymi ruchami masuję swoją skórę. Mówię Wam efekt jest wtedy jeszcze lepszy. A jak dodamy do tego ruch i jakąś dietę, z pewnością będzie widać upragnione efekty:-)





Wyszczuplające mleczko do ciała Orchidea & Algi Laminaria



Wyszczuplające mleczko do ciała wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Polienzji – aktywnie nawilża, regeneruje i ujędrnia skórę. Ciało odzyskuje niezwykłą miękkość, gładkość i sprężystość. Intensywny, pobudzający i świeży aromat mleczka wspomaga siły witalne, dodaje energii i poprawia samopoczucie.
Zawiera BIO OLEJEK KOKOSOWY – NATURALNE ŹRÓDŁO MŁODEJ SKÓRY




Mleczko do ciała mieści się w plastikowym, podłużnym opakowaniu o pojemności 250ml. Buteleczka ta wyposażona jest w pompkę, co znacznie ułatwia aplikację produktu na skórę. Wystarczy kilka naciśnięć i produkt ląduje na naszej dłoni, w takiej ilości jaką chcemy. Szybko, sprawnie i wygodnie, to lubię:) Sam kosmetyk ma lekko niebieskie zabarwienie i jest nieco bardziej ściślejszy niż mus do ciała, aczkolwiek jak sama nazwa wskazuje jest to mleczko, czyli coś niezbyt gęstego. Dla mnie osobiście konsystencja ta jest odpowiednia. Takie lubię, gęstsze konsystencje oczywiscie tym bardziej. Jedyne co mi przeszkadza w tej konsystencji to to, że długo się ona wchłania. Może nawet za długo. Oprócz tego mleczko nakładane w dużej ilości bieli skórę, więc trzeba pilnować ile nakładamy go na ciało.



Kosmetyk ten ma taki sam zapach jak Wyszczuplający mus do ciała. Jest to rześka, świeża, nieco egzotyczna nuta. Ogromnie lubię ten zapach, bo dodaje mi on energii i poprawia samopoczucie.




Kosmetyk według producenta ma aktywnie nawilżać, regenerować i ujędrniać skórę. I powiem Wam szczerze, że tak jest. Na pewno przy regularnym stosowaniu poprawie ulega gładkość skóry i elastyczność. Efekt zauważalny natychmiast to nawilżenie, aczkolwiek nie jest ono takie jak w musie. Pod tym względem ten pierwszy kosmetyk przypadł mi do gustu bardziej. Skóra po zastosowaniu mleczka do ciała staje się gładka, miękka, a zarazem jędrna. By wzmocnić te efekty (tak samo jak w przypadku musu) sięgam dodatkowo jeszcze po masażer, który robi mojej skórze dobrze:-) wałkując ją i uciskając, i tym samym sprawiając że nabiera przez mnie tak pożądanej jędrności.



Podsumowując, Oba produkty stosuję (bo jeszcze mi ich trochę zostało) z wielką przyjemnością. Mus ma fantastyczne działanie nawilżające. Mleczko natomiast ma idealną konsystencję, ale znowu długo się wchłania. Natomiast zarówno jeden i drugi kosmetyk stosowany regularnie pozwala na poprawę elastyczność i wygładzenia skóry. Ja stosuję oba kosmetyki na przemian, bo wydaje mi się, że mają wtedy lepsze działanie (jeden uzupełnia drugi).  Jednak i tak uważam, że będą się znakomicie spisywały w ciepłe i słoneczne dni, bo wtedy nasza aktywność fizyczna jest większa, a i dieta bardziej urozmaicona i łatwiej o gubienie zbędnych kilogramów:-)



Pozostałe produkty w serii:

  • Dwufazowy olejek do kąpieli
  • Hawajska Sól do kąpieli
  • Wyszczuplający peeling solny do ciała


Znacie kosmetyki z serii SPA Polinezja?
Stosowałyście któryś z nich?

wtorek, 6 maja 2014

L'Oréal Paris, Volume Million Lashes So Couture


Tusze do rzęs L'Oréal Paris są mi wyjątkowo bliskie. Miałam już ich kilka. Każda z maskar Volume Million Lashes zawsze mnie zachwycała. Ostatnia Excess Noir nie dawała co prawda spektakularnego efektu miliona rzęs, ale i tak pięknie wydłużała, pogrubiała i jednocześnie podkręcała moje krótkie, słabo widoczne rzęsy. So Couture natomiast jest jej doskonalszą wersją, przynajmniej takie jest moje zdanie.



Ultra precyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione.
Szczoteczka Couture o wyjątkowo drobnych i miękkich włóknach, łączy w sobie delikatność i precyzję, aby dotrzeć do każdej rzęsy zapewniając równomierne rozdzielenie i elegancki efekt.
L'Oréal Paris opracował specjalną formułę, która pozwala pokryć rzęsy intensywnie czarną zasłoną. Wysokiej jakości materiał – formuła „płynnego jedwabiu” – delikatnie pokrywa każdą rzęsę, by nadać objętość i intensywność barwy, podkreślając oczy jedwabistą czernią.
Twoje oczy zyskają elegancką oprawę i szykowny rys w najdrobniejszym szczególe dzięki innowacyjnej formule Volume Million Lashes So Couture o zniewalającym zapachu.



Tradycyjnie zacznę od opakowania. Musze przyznać, że maskary L'Oréal Paris Volume Million Lashes mają piękną i olśniewającą oprawę. So Couture nie jest wyjątkiem. Tym razem padło na fiolet i złoto, co moim zdaniem jest genialnym połączeniem. Całość zachwyca i cieszy, a fakt, że opakowanie jest solidne, korek szczelny, a napisy, mimo ciągłego używania tuszu, nie ścierają się - cieszy mnie jeszcze bardziej. Szczoteczka też jest fajna. Jest silikonowa, czyli taka jak lubię, i posiada całą masę, gęsto ułożonych, drobniutkich włosków, które nie są drapiące czy kłujące, a delikatne i miękkie. Szczoteczka jest prosta, bez żadnych udziwnień, jest zgrabna i elastyczna, dobrze się nią operuje nawet podczas malowania dolnych rzęs. Maskara szybko zasycha, więc nie odbija się na rzęsach. Całkiem nieźle też je rozdziela, nakładając równomiernie cienką warstwę tuszu, bez grudek.



Maskara So Couture fenomenalne wydłuża rzęsy (co możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu) bez robienia z nich pajęczych nóżek. Nawet po dwóch - trzech warstwach włoski wyglądają na rozczesane. Jednokrotna aplikacja daje przyjemny, naturalny efekt w postaci lekkiego podkreślenia i wydłużenia. Dołożenie kolejnych porcji maskary daje jeszcze leszy efekt wydłużenia, a dodatkowo pogrubienia.



Intensywna, głęboka czerń sprawia, że moje jasne rzęsy zaczynają być widoczne, a spojrzenie nabiera zmysłowego i zalotnego charakteru. Co do trwałości tuszu, to wytrzymuje on u mnie cały dzień. Bez kruszenia się, osypywania, czy rozmazywania. Na koniec dnia bezproblemowo zmywam go płynem micelarnym.

Na zakończenie dodam jeszcze, że maskara wyróżnia się na tle innych tuszy, a chodzi mi konkretnie o jej zapach. Nie jest to typowy smrodek, ale zniewalający zapach. Zapach mlecznej czekolady bądź kakao. Tak mi się przynajmniej kojarzy:) Coś zdumiewającego. Pierwszy raz spotykam się z tak ładnie pachnącym tuszem!






Podsumowując, Uważam, że So Couture to niesamowicie udane dziecko L'Oréal Paris. Efekt jaki daje na rzęsach w zupełności mnie zadowala, ba jestem nim zachwycona! ♥ Chyba jeszcze żaden tusz nie dał mi takiego mega wydłużenia, jakie dał mi ten. Jestem zdecydowane na TAK! Jedynie jego regularna cena trochę mnie odstrasza, bo oscyluje ona w granicach 60zł, ale na promocji można go dorwać dużo taniej, np. teraz w Rossmannie można go kupić za 42,69zł, co uważam za całkiem przyzwoitą sumę, jak za tak świetny tusz. 




A jakie jest Wasze zdanie? Znacie ten tusz?
Podoba Wam się efekt?

poniedziałek, 5 maja 2014

Ingrid Cosmetics, Płyn micelarny Expert Clean HD 3w1


Mimo, że znalazłam już swój ulubiony micel (jest nim Ideal Soft, L'Oreal Paris) lubię poznawać nowości i sprawdzać ich działanie na sobie. Jedną z takich nowości u mnie jest Płyn micelarny marki Ingrid Cosmetics, który przez ostatnie tygodnie testowałam by poznać jego działanie. 



 Płyn micelarny Expert Clean HD o właściwościach oczyszczających, odświeżających i nawilżających. Unikalna formuła z nowoczesnymi i wysoce zaawansowanymi technologicznie składnikami aktywnymi zapewnia delikatny i skuteczny demakijaż. Produkt głęboko tonizuje, zapewniając dokładne oczyszczanie skóry z wszelkich zanieczyszczeń. Kwas hialuronowy utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia. Dzięki zawartości pantenolu produkt nie wywołuje podrażnień. Nie narusza warstwy hydrolipidowej skóry. Polecany do usuwania makijażu wykonanego kosmetykami wodoodpornymi. Preparat nie zawiera alkoholu i mydła.

Składniki: 
Water (Aqua), PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Glycerin, Poloxamer 124, Poloxamer 184, Polysorbate-20, Sodium Hyaluronate, Panthenol, DMDM Hydantion, Parfum (Fragrance).



 Opakowanie płynu micelarnego to wysoka, plastikowa butelka, która zakończona jest korkiem z klapką. To wygodne w użyciu opakowanie jest przezroczyste, więc nie ma mowy o tym, że kosmetyk nam się skończy, a my o tym nie będziemy wiedziały, bo po prostu widać ile produktu nam zostało. Otwór jest w sam raz. Nie wylewa za dużo płynu, ale trzeba wacik trzymać blisko niego, bo może się tak stać, że będzie się on lał tam gdzie nie chcemy. Butelka mieści w sobie 200ml płynu,  który w sam sobie jest czysty jak woda z kranu. Gdyby nie fakt, że ma on zapach zapewne bym sobie tak pomyślała. Zapach nie jest mocny, jest raczej delikatny, ale bardzo przyjemny. Jakby kwiatowy, ale na pewno nie różany jak sugeruje nam to obrazek na opakowaniu.

Płyn micelarny wg producenta jest produktem 3w1, czyli posiada właściwości oczyszczające, odświeżające i nawilżające. Z dwoma pierwszymi stwierdzeniami się zgadzam, ale z tym nawilżaniem to już przesada. Kosmetyk idealnie zmywa makijaż, nawet ten mocniejszy. W przypadku tuszu oczywiście trzeba chwilę przytrzymać wacik przy oku, tak aby miał się on szansę rozpuścić. Ale jakieś przesadne tarcie w celu jego zmycia nie jest wymagane, więc nie ma obawy o podrażnienie delikatnych okolic oczu. Płyn micelarny nie rozmazuje pozostałości w koło oczu. Ładnie usuwa nawet wodoodporną kredkę, której obecnie używam. Oprócz tego świetnie odświeża i orzeźwia cerę. Z powodzeniem może zastąpić nam tonik, bo nie pozostawia żadnych tłustych, ani lepkich warstw. Tak jak już wspomniałam wcześniej jest jak woda i dlatego się nie klei.

W blogosferze czytałam wiele niepochlebnych recenzji na temat tego płynu, że szczypie w oczy, że nie radzi sobie ze zmywaniem zwykłego makijażu, a co dopiero wodoodpornego, że podrażnia. Ja szczerze powiedziawszy nie mogę nic złego na jego temat powiedzieć, bo u mnie żadne takie nieprzyjemne objawy nie wystąpiły. Mogę natomiast napisać, że fajnie oczyszcza i odświeża skórę, a przy tym nie powoduje jej ściągnięcia. Ja jestem z niego zadowolona.



Podsumowując, Płyn micelarny Expert Clean HD 3w1 to rewelacyjny produkt do demakijażu całej twarzy. Dokładnie zmywa makijaż i zanieczyszczenia, oczyszcza skórę, a przy okazji także ją tonizuje. Nie powoduje podrażnień, szczypania, czy wysuszania skóry, ale z drugiej strony też jej nie nawilża. Moim zdaniem to dobry produkt w rozsądnej cenie, tylko z jego dostępnością jest kiepsko, bo nigdzie stacjonarnie go nie widziałam.


    Inne produkty w serii:
  • Emulsja do demakijażu
  • Mleczko do demakijażu
  • Tonik


Płyn micelarny kosztuje 7,99zł, a można go dostać w mniejszych osiedlowych drogeriach, bądź też na stronie: http://www.mikase.pl/.






Znacie ten micelek?
Jakie jest Wasze zdanie na jego temat?
 

piątek, 2 maja 2014

Organic Therapy Care, Naturalny krem do twarzy na dzień


Witajcie,
Niestety nawał obowiązków w domu i pracy nie pozwala mi na regularne dodawanie postów, dlatego ostatnio mało mnie widać na blogu. Mam nadzieję, że z czasem się jakoś 'ogarnę' i pogodzę nową pracę z życiem rodzinnym i blogosferą, i opublikuję przynajmniej część z zaplanowanych recenzji. Tymczasem jednak chciałabym Wam przedstawiać drugi produkt pochodzący z serii naturalnych kosmetyków wysokiej jakości, stworzonych w oparciu o unikalne wyciągi roślinne, a jest nim Przeciwzmarszczkowy krem na dzień Fitonawilżanie i odmładzanie, który otrzymałam od polskiego dystrybutora tych kosmetyków, czyli firmy Biosfera Polska.




Krem na dzień oparty na certyfikowanych przez ECOCERT składnikach:

Olej z brzoskwini  poprawia elastyczność i jędrność skóry, odżywia i nawilża.
Ekstrakt z arcydzięgla posiada właściwości regenerujące i nawilżające.
Ekstrakt z kwiatu pomarańczy tonizuje i wygładza skórę, posiada silne właściwości przeciwzmarszczkowe.
Ekstrakt z białej herbaty chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem, zwiększa jej elastyczność.

Nie zawierają parabenów, silikonów, olejów mineralnych oraz składników pochodzenia zwierzęcego.

Organic Theraphy Care to seria naturalnych kosmetyków wysokiej jakości, stworzona w oparciu o unikalne wyciągi roślinne.

Składniki:


Krem ma pojemność 50ml i jest zamknięty w zgrabnej i ciekawej pod względem graficzny tubce. Opakowanie to jest równie ładnej, i tak samo wpadające w oko jak to od pianki do mycia twarzy (w końcu oba produkty pochodzą z tej samej serii:-) Charakterystyczny kwiatowy motyw bardzo mi się podoba i osobiście uważam, że opakowanie jest bardzo wdzięczne i ma swój osobisty urok. Wracając jednak do tubki. Jest ona wykonana z miękkiego plastiku (jest bardzo plastyczna), a zamykana jest na zakrętkę. Osobiście wolałabym, by tubka ta była zakończona korkiem z klapką, a nie nakrętką, no ale cóż, to tylko takie moje osobiste, nic nieznaczące uwagi. Krem jest ponadto zapakowany w tekturowe pudełeczko, na którym znajdziemy precyzyjny opis również w języku polskim. Na zdjęciu poniżej macie jego pełen obraz.



Krem jest oparty na recepturze ekstraktów z roślin (podobnie jak pianka) i ma dosyć charakterystyczny ziołowy zapach.  Z tym, że w piance jest on bardzo delikatny, mniej wyczuwalny. Tu jest zdecydowanie intensywniejszy i dłużej utrzymuje się na skórze, co nie do końca mi odpowiada.

Krem ma biały kolor i lejącą konsystencję, która utrudnia aplikację. Odpowiednie wyciśnięcie kremu na palec, a następnie sprawne nałożenie go na skórę twarzy nie jest takie proste. Często gęsto, zdarzało mi się (zwłaszcza na początku) 'gubić' go gdzieś na podłodze, bo po prostu ściekał mi z palca. Z czasem jednak nauczyłam się go odpowiednio dozować i już nie marnuję tyle produktu co kiedyś, na czym oczywiście zyskała wydajność tego produktu.




Krem po nałożeniu niemal natychmiast się wchłania, do całkowitego matu, i nie pozostawia po sobie tłustej warstwy. Lubię gdy, kremy mają działanie lekko matujące, bo wtedy mogę bez problemu nałożyć podkład nie martwiąc się o to, że zacznie się on brzydko mazać, bądź też nieestetycznie rolować. Tu nie mam takiego problemu. Krem nie pozostawia po sobie tłustego filmu, a jedynie taką satynową gładkość. Ponadto po jego nałożeniu na buzię wyczuwalne jest natychmiastowe nawilżenie i wygładzenie skóry, co według mnie jest wielkim atutem tego kosmetyku, bowiem mam cerę suchą i owe nawilżenie i jest mi niezbędne. Przy regularnym stosowaniu można natomiast zauważyć poprawę elastyczność skóry, bo staje się ona miękka i jednocześnie dobrze naprężona. Ale nie jest to takie nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, które czasami towarzyszy mi po zastosowaniu niektórych kosmetyków, ale takie które mnie osobiście zadowala. Efektywne stosowanie tego kremu pozytywnie wpływa na stan mojej skóry, co mnie osobiście bardzo cieszy, bo lubię gdy odpowiednio dobrane kosmetyki nadają jej ładniejszy i bardziej zdrowy wygląd, przy jej jednoczesnym zapewnieniu odpowiedniego poziomu nawilżenia.



Podsumowując, Krem jest bardzo dobrym produktem do codziennego stosowania. Polecam go zwłaszcza osobom, które mają problem z suchą, tracącą jędrność skórą. U mnie krem sprawdził się znakomicie, a jak wiecie mam spory problem z przesuszonymi partiami na twarzy. Mam ochotę wypróbować jeszcze ten krem w wersji na noc, bo oczywiście taka też jest. Na pewno krem ten byłby świetnym uzupełnieniem kremu na dzień, a ich jednoczesne stosowanie przyniosło by jeszcze większe korzyści dla mojej skóry.



Krem kosztuje ok. 23zł, a możecie go nabyć w sklepie internetowym: http://zielonykramik.pl lub w aptekach, drogeriach kosmetycznych z naturalną kosmetyką i sklepach zielarsko-medycznych. Na stronie: http://www.biosferapolska.pl/pl/dystrybucja możecie sprawdzić, gdzie w Waszej okolicy takie sklepy się znajdują.



Kosmetyki Organic Therapy Care są dystrybuowane przez firmę Biosfera Polska.