niedziela, 8 września 2013

Bielenda, Bikini, Nawilżający balsam po opalaniu S.O.S.



Opis produktu:
- wysoka zawartość składników łagodzących: 10% ALOES + D-PANTHENOL
- ULGA DLA SKÓRY – Skuteczne łagodzenie podrażnień wywołanych nadmierną ekspozycją na słońce
- ochrona ANTI-AGE na poziomie komórkowym
- skuteczne NAWILŻANIE
- zawartość KWASU HIALURONOWEGO
Każdy rodzaj skóry.

Działanie:
- błyskawicznie łagodzi podrażnienia skóry wywołane nadmiernym opalaniem
- redukuje skutki oparzeń słonecznych i regeneruje skórę
- wspomaga ochronę anti-age i opóźnia procesy starzenia się skóry
- intensywnie nawilża, wygładza i uelastycznia skórę

Składniki:
Aqua, Panthenol, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Ethylhexanoate, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Aleurites Moluccana Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Tocopheryl Acetate, Sodium Polyacrylate, Dimethicone, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Polyacrylamide/C13-14 Isoparrafin/Laureth-7, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Parfum (Fragrance), Buthylphenyl Methylpropional, Citrnellol, Hehyl Cinnamal, Limonene, Linalool.



Opakowanie balsamu to miękka tubka (pojemność 150 ml) zamykana na zatrzask. Klapka działa bez zarzutu, otwór dozujący również - ma on odpowiednią wielkość, zatem nie ma problemu z wydobyciem produktu.
Producent określa swój kosmetyk jako balsam. Na moje oko to on raczej wygląda jak taki kremo - żel. Jest koloru perłowego, jest półprzeźroczysty oraz odpowiednio gęsty. Sprawnie rozsmarowuje się na ciele dając przyjemne uczucie chłodzenia. Nie postawia tłustej warstwy. Szybko się wchłania. Zapach? Wszystkie kosmetyki Bielendy z serii Bikini mają śliczny zapach, który kojarzy mi się z latem. Tak też jest w przypadku tego produktu. Jest on świeży, czysty i taki orzeźwiający. 



W tym roku starałam się unikać słońca. Powód? Ciąża. Pod wpływem zmian hormonalnych w ciąży zwiększa się wrażliwość skóry na promieniowanie ultrafioletowe, a co za tym idzie, pojawia się skłonność do powstawania trudnych do usunięcia przebarwień. Ciąża sprzyja także powstawaniu znamion barwnikowych oraz rozszerzaniu naczynek krwionośnych. Zatem o opalaniu tego lata nie było mowy. Mimo, iż chroniłam się przed słońcem ono i tak mnie 'dopadło'. Kiedyś, pięknego dnia spiekłam sobie boleśnie ramiona i wtedy z pomocą przyszedł ten balsam.

Kosmetyk ten ma w swoim składzie aloes oraz d-panthenol, dlatego skutecznie łagodzi podrażnioną skórę. Kremowo - żelowa konsystencja po nałożeniu na skórę daje przyjemne uczucie chłodzenia, zmniejszając tym samym pieczenie oraz zaczerwienienie. Balsam efektownie łagodzi również uczucie rozgrzania. Natomiast kwas hialuronowy regeneruje i intensywnie nawilża skórę, a dodatkowo przynosi jej ulgę.
Patrząc na te wszystkie wspaniałe właściwości tego balsamu nie ma dziwne, że wtedy, już po kilku aplikacjach moja skóra odzyskała swoją dawną formę.



Podsumowując, Nawilżający balsam po opalaniu S.O.S. okazał się niezawodny, gdy moja skóra wystawiona na nadmierną ekspozycję słoneczną zareagowała podrażnieniem. Balsam szybko zredukował zaczerwienienie i pozostawił skórę przyjemne ukojoną i złagodzoną.



Cena: 150ml / ok. 11zł

Dostępność: Drogerie stacjonarne i internetowe





Jakich kosmetyków po opalaniu używałyście tego lata?


Pozdrawiam,
Glamourka89

piątek, 6 września 2013

Farmona, Sensitive Eco Style, Balsamy do ciała



 Nowe balsamy Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona z serii Sensitive Eco Style to ukłon w stronę naturalnych składników. Wszystkie produkty w serii (także żele pod prysznic) pozbawione są parabenów, olejów mineralnych i sztucznych barwników. Posiadają hipoalergiczne kompozycje zapachowe oraz naturalne składniki - surowce pochodzenia roślinnego oraz surowce zaaprobowane przez ECOCERT.
Balsamy do ciała Sensitive Eco Style, o których dziś będzie mowa, przeznaczone są do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, również wrażliwej i skłonnej do alergii.


 Balsam do ciała nawilżająco – wygładzający

 


Opis produktu:
Balsam do ciała nawilżająco-wygładzający opracowano do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie bardzo suchej i szorstkiej. Bogata formuła intensywnie i długotrwale nawilża, idealnie wygładza oraz poprawia elastyczność skóry.  Lekka konsystencja sprawia, że balsam bardzo łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Dodatkowo przyjemny, delikatny zapach zwiększa uczucie komfortu.

Kwiat lotosu– wygładza i ujędrnia skórę oraz zapobiega jej wysuszeniu.
Kwas hialuronowy – zapewnia silne, natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie oraz sprawia, że skóra staje się sprężysta i aksamitnie gładka.
Proteiny jedwabiu – tworzą na skórze film ochronny zatrzymujący wilgoć oraz doskonale wygładzają, zmniejszając szorstkość naskórka.
Inutec– naturalny prebiotyk, łagodzi i koi podrażnienia oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych

Składniki:




 Balsam do ciała odżywczo – regenerujący



Opis produktu:
Balsam do ciała odżywczo-regenerujący opracowano do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie przesuszonej i podrażnionej. Bogata formuła dogłębnie odżywia i regeneruje skórę, niweluje uczucie ściągnięcia i łagodzi podrażnienia. Kremowa konsystencja sprawia, że balsam bardzo łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Dodatkowo przyjemny, delikatny zapach zwiększa uczucie komfortu.

Mleczko owsiane– doskonale odżywia i regeneruje skórę, opóźniając procesy jej starzenia.
Olej ryżowy– delikatnie natłuszcza, głęboko odżywia oraz zmiękcza i wygładza skórę.
Ceramidy – zapobiegają odwodnieniu i przesuszeniu naskórka.
Inutec– naturalny prebiotyk, łagodzi i koi podrażnienia oraz chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.

Składniki:


Opakowania balsamów do ciała z serii Sensitive Eco Style to zgrabne buteleczki o pojemności 250ml z praktycznym otwarciem w formie klapki. Opakowania te są bardzo poręczne - łatwo z nich wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku.
Oba balsamy mają taki sam, biały kolor, jednak różnią się konsystencją. Balsam nawilżająco - wygładzający ma bardzo delikatną, lekką, nieco luźną konsystencję.  Jednak nie jest ona wodnista czy lejąca. Natomiast balsam odżywczo - regenerujący jest gęstszy i treściwszy. Mi zdecydowanie bardziej do gustu przypadła formuła tego drugiego.
Zarówno jeden, jak i drugi kosmetyk doskonale rozprowadza się na skórze i szybko się w nią wchłania. Nie musimy się martwić tłustą czy klejącą się warstewką, bo takowej po prostu nie ma. Na ciele pozostaje delikatna, przyjemna powłoczką, która otula ciało dając uczucie ukojenia i doskonałego nawilżenia.
Zapach w przypadku balsamu nawilżająco - wygładzającego jest bardzo przyjemny - słodki i kwiatowy. Nie wiem jak pachnie kwiat lotosu, ale być może jest to właśnie ten zapach. Balsam odżywczo - regenerujący natomiast ma bliżej nieokreślony zapach, niemniej jednak również jest on przyjemny dla naszego nosa. Obydwa zapachy nie utrzymują się zbyt długo na ciele.



Jeśli chodzi o efekty, to zarówno balsam nawilżająco-wygładzający, jak i odżywczo-regenerujący mają podobne działanie. Oba wspaniale wygładzają i długotrwale nawilżają skórę. Sucha, spierzchnięta skóra w mig zostaje ukojona oraz zregenerowana. Wszelkie podrażnienia znikają. Po ich zastosowaniu widoczna jest także poprawa elastyczności skóry. Skóra staje się miękka i gładka w dotyku.
Balsam odżywczo - nawilżający posiada jeszcze inne, istotne cechy - dogłębnie odżywia, regeneruj oraz niweluje uczucie ściągnięcia. Dla mnie to kluczowe cechy dobrego mazidła, ponieważ czasami moja skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta, zwłaszcza po użyciu niektórych żeli pod prysznic, które ją nadmiernie wysuszają.



Podsumowując, Zachęcam Was do przetestowania balsamów z serii Sensitive Eco Style, bo moim zdaniem są warte wypróbowania. Działają zgodnie z obietnicą producenta, kosztują niewiele, a efekty ich stosowania są naprawdę zadowalające. Jeśli jednak miałabym polecić Wam tylko jeden z nich, wskazałabym na ten odżywczo - regenerujący, ponieważ jego konsystencja oraz działanie (zwłaszcza łagodzenie uczucia ściągnięcia) przemówiły do mnie bardziej.



Cena: 250ml / 9,00zł

Dostępność: Nie widziałam tych balsamów w drogeriach stacjonarnych, ale wiem, że dostępne są w sklepie Farmony.


http://www.farmona.pl/


Dziewczyny, który balsam wybrałybyście dla siebie?


Pozdrawiam,
Glamourka89

środa, 4 września 2013

W7, Autumn Eyes, Paleta cieni do powiek



Opis produktu:
Połączenie zbliżonych odcieni pozwala w prosty i wygodny sposób stworzyć perfekcyjny make-up. Komplet stanowi 5 cieni w odcieniach szarości i brązu, idealnych do wykonania makijażu w kolorach jesieni.



 Do testów otrzymałam paletę cieni do powiek Autumn Eyes. A właściwie nie paletę, a same cienie które wchodzą w skład tej paletki. Cienie zapakowane był tylko w plastikowy blister. Oryginalnie znajdują się one w eleganckiej kasetce (widoczna na pierwszym zdjęciu), która oprócz cieni zawiera duże lusterko oraz podwójny aplikator.

Autumn Eyes to paleta pięciu cieni do powiek w stonowanych, jesiennych barwach. Są to odcienie szarości i brązu, między innymi popielu, grafitu oraz ciepłego brązu. Każdy cień zawiera także jaśniejszy środek - bazę. Odcienie te są ze sobą doskonale połączone, dlatego w prosty sposób można wykonać perfekcyjny makijaż.
Cienie dobrze się aplikują, choć odrobinę się osypują. Pigmentacja jest zadowalająca, trwałość również, jednak polecam nakładać bazę - cienie dłużej się wtedy utrzymują na powiece. Ponadto cienie nie rolują się w załamaniu powieki, a ich konsystencja pozwala na łatwe blendowanie.












Cena: 7,5g / ok. 25,00zł 

Dostępność: Drogerie internetowe


http://www.wit.pl/pl


Podobają się Wam te cienie?


Pozdrawiam,
Glamourka89

wtorek, 3 września 2013

Garnier Fructis, Goodbye Damage, Szampon wzmacniający


Na pewno większość z Was widziała już tę reklamę.



Garnier prezentuje w niej swoją najnowszą serię do pielęgnacji włosów, która nazywa się Goodbye Damage. Przeznaczona jest ona do włosów bardzo zniszczonych, z rozdwojonymi końcówkami. Ta silnie działająca formuła została wzbogacona o Keraphyll i olejek z owoców amli, który naprawia zniszczone włosy od wewnątrz i wypełnia ich ubytki.
Moje włosy nie są jakoś specjalnie mocno zniszczone, ale mimo to pokusiłam się o wypróbowanie szamponu wzmacniającego, bo byłam go ogromnie ciekawa, a zwłaszcza jego działania.




Opis produktu:
Szampon wzmacniający o zniewalającym zapachu i kremowej konsystencji, która błyskawicznie zmienia się w przyjemną pianę. Całkowicie nowa formuła wzbogacona została o Keraphyll i olejek z owoców amli. Jej sekretem jest podwójne działanie: wypełnianie ubytków włosa od wewnątrz i uszczelnienie włosów od zewnątrz. Dzięki temu włosy są wzmocnione od środka oraz lśniące i gładkie na całej długości.

Składniki:


Szampon, zresztą jak większość produktów marki Fructis, zamknięty jest w zgrabną buteleczkę o pojemności 250ml. Szata graficzna opakowania jest prosta, natomiast kolorystyka mocno przyciągająca wzrok. Oczywiście jest to zasługa tego jaskrawego, pomarańczowego koloru, którego nie sposób przegapić na sklepowej półce:) Butelka posiada wygodny dozownik i niezbyt trwałe otwarcie - po upadku butelki kawałek plastiku odprysnął, co resztą widać na zdjęciach.
Szampon ma kremową, średnio gęstą konsystencję i jasny, perłowy kolor. Konsystencja taka jest przyjemna w użytkowaniu, bo kosmetyk nie przecieka przez palce, a także dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach, to coś co spodobało mi się w tym produkcie najbardziej. Intensywny, słodki, soczyście owocowy. Po prostu cudowny! Mycie włosów tym szamponem sprawia mi ogromną przyjemność.



Szampon do włosów bardzo dobrze się pieni, co czyni go wyjątkowo wydajnym kosmetykiem. Wystarczy wylać na dłoń niewielką ilość produktu, aby wytworzyć obfitą pianę i dokładnie umyć i oczyścić włosy. Szampon Goodbye Damage jest także bardzo delikatny - nie podrażnia skóry głowy i nie wywołuje jej swędzenia. Dodatkowo nie powoduje plątania włosów, więc możemy spokojnie obejść się bez odżywki. Przyznam, że ta cecha szamponu jest to dla mnie bardzo istotna, bo nie zawsze mam czas, by nałożyć na nie odżywkę czy maskę, którą trzeba trzymać na włosach przez kilka a nawet kilkanaście minut.
Włosy po umyciu są miękkie, puszyste i wygładzone. Nie zauważyłam by produkt ten powodował ich szybsze przetłuszczanie się, czy (o zgrozo) przesuszanie. Szampon nie robi z włosów tzw. 'siana'.  Włosy nie puszą się, ani nie elektryzują.
A co z obietnicami producenta? Cofnięciem się w tydzień uszkodzeń włosów dokonanych przez rok, 10x mocniejszymi włosami oraz 4x mniej rozdwojonymi końcówkami? Powiem krótko. Podchodziłam do tego bardzo sceptycznie. Sięgając po ten szampon nie oczekiwałam od niego takich 'cudów'. Dla mnie szampon ma po prostu dobrze oczyszczać włosy i nie powodować ich obciążania, a jeśli przy tym pięknie pachnie i nie plącze włosów, to już w ogóle miodzio:) Używając tego szamponu przez okres około 3 tygodni nie zaobserwowałam, by moje włosy pod jego wpływem drastycznie się zmieniły. Owszem, muszę przyznać, że prezentują się znacznie lepiej - wyglądają na zdrowsze i mocniejsze, ale rozdwojone końcówki niestety nie zniknęły. Być może gdybym sięgnęła po pozostałe produkty z gamy Goodbye Damage rezultaty były by o wiele lepsze. Kto wie...



Podsumowując, Szampon Fructis Goodbye Damage oceniam bardzo dobrze. Jest to produkt który z przyjemnością mogę Wam polecić. Mnie jego wspaniałe działanie oraz śliczny zapach zachęciły na tyle, że sięgnę po pozostałe produkty z gamy Goodbye Damage.



Cena: 250ml / ok. 9zł
           400ml / ok. 14zł

Dostępność: Drogerie stacjonarne np. Rossmann, Natura


Pozostałe produkty z gamy Fructis Goodbye Damage:


- Serum na rozdwojone końcówki
- Ekspresowa kuracja
 - Odżywka wzmacniająca
- Maska głęboko odbudowująca



Używałyście produktów z gamy Goodbye Damage?


Pozdrawiam,
Glamourka89

niedziela, 1 września 2013

Bielenda, Sexy mama, Skuteczna kuracja na opuchnięte nogi


Będąc w ósmym miesiącu ciąży łydki oraz stopy puchły mi do tego stopnia, że nie mogłam założyć żadnych butów. Opuchliźnie niemalże codziennie towarzyszyło także okropne uczucie "ciężkich nóg". Pod koniec dnia czułam się wtedy tak, jakbym pokonała co najmniej jakiś maraton... W tamtym okresie ulgę przyniosła mi Kuracja na opuchnięte nogi od marki Bielenda i o niej dziś chcę Wam napisać.



Opis produktu:
Specjalistyczna kuracja na opuchnięte nogi o formule dostosowanej specjalnie do skóry kobiet w ciąży oraz po jej zakończeniu, polecana zwłaszcza od 4-go miesiąca ciąży oraz w okresie karmienia piersią.
Likwiduje uczucie „ciężkich nóg”:
- zapewnia ulgę opuchniętym nogom
- zapobiega pękaniu naczynek
- łagodzi zmęczenie nóg.

Składniki:


Opakowanie preparatu to miękka tubka (pojemność 125ml) z bardzo wygodnym otwarciem w formie klapki. Producent informuje nas na opakowaniu, że jest to delikatny krem o konsystencji żelu. Faktycznie, kosmetyk ma lekką, żelową konsystencję, która łatwo i szybko się rozprowadza oraz błyskawicznie wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustej i lepkiej warstwy. Zapach w tym przypadku jest miłym zaskoczeniem. Mimo obecności mentolu w składzie, woń tego kosmetyku jest bardzo delikatna i taka 'świeża'. Nie jest ona drażniąca, ani męcząca (i nie szczypie w oczy!) jak w przypadku niektórych kosmetyków z tym składnikiem.


Preparat wg instrukcji na opakowaniu należy wmasowywać w nogi 2 razy dziennie w kierunku od stóp do ud. Ja stosowałam go zazwyczaj tylko raz, wieczorem, gdy po całym dniu dreptania z wielkim brzuchem moje nogi były okropnie opuchnięte i tak nieprzyjemnie mnie mrowiły, że nie mogłam usiedzieć w miejscu. Kuracja na opuchnięte nogi od Bielendy bezpośrednio po nałożeniu dawała wtedy natychmiastowe uczucie ulgi. Zawarty w preparacie mentol przyjemnie chłodził i błyskawicznie odświeżał moje zmęczone i opuchnięte nogi. A uczucie "ciężkich nóg", które czasami było nie do zniesienia, szybko i skutecznie zostawało zażegnane.



Kosmetyk ten oprócz wspaniałych właściwości łagodzących posiada też inne zalety. Otóż doskonale nawilża i regeneruje skórę nóg. Po nałożeniu tego preparatu nie trzeba już dodatkowo aplikować innego balsamu w celu nawilżenia skóry, ponieważ jest ona już odpowiednio odżywiona. Nogi są gładkie i miękkie w dotyku.
Zapytacie czy balsam ten rzeczywiście wzmacnia naczynia krwionośne i zapobiega ich pękaniu? Niestety w tej kwestii się nie wypowiem, albowiem nie mam problemów z naczynkami na nogach (na twarzy a i owszem:/ ). Kolejną zaletą balsamu jest to, że jest bardzo wydajny - nie wymaga obfitego nakładania. Jak dla mnie super sprawa - mogę dłużej cieszyć się doskonałym kosmetykiem.  Na dodatek preparat ten jest przyjazny dla wrażliwej skóry przyszłej mamy, gdyż nie zawiera parabenów, sztucznych barwników i substancji alergizujących.
  


Podsumowując, Jeśli szukacie skutecznego preparatu na bolące i opuchnięte nogi, to z czystym sumieniem polecam Wam tę kurację. Nie sugerujcie się obrazkiem mamy z dzieckiem widniejącym na opakowaniu, czy napisem głoszącym, że kosmetyk ten jest przeznaczony dla kobiet w ciąży i po porodzie, albowiem uważam, że mogą go stosować także kobietki bez brzuszka:-) które zmagają się z uczuciem 'ciężkich nóg".



Cena: 125ml / ok. 10zł

Dostępność: Drogerie stacjonarne i internetowe

Na stronie www.bielenda-sklep.pl  preparat dostępny jest w cenie 10,90zł.





Jakie są Wasze sposoby na opuchnięte nogi?
Jakich kosmetyków używacie?


Pozdrawiam,
Glamourka89