Po kilkudniowej przerwie, spowodowanej wyjazdem w rodzinne strony, powracam (wypoczęta i uśmiechnięta, mimo tej paskudnej, deszczowej pogody za oknem) do blogowania i przedstawiam Wam moje odkrycie. Olejek pod prysznic i do kąpieli Decubal, który tak naprawdę mam od dawna, ale dopiero teraz go poznałam (czyt. użyłam) i pokochałam. Jest to moje kosmetyczne odkrycie, którym jestem ogromnie oczarowana.
Opis produktu:
Delikatnie oczyszczający olejek z naturalnym olejkiem jojoba do częstego stosowania pod prysznicem i do kąpieli, odpowiedni dla suchej i bardzo suchej skóry. Łagodzi podrażnienia, zmiękcza skórę, zapobiega wysuszaniu skóry podczas kąpieli dzięki zawartości naturalnych olejków roślinnych, witaminy E i rumianku. Bezzapachowy. Nie zawiera konserwantów. Zawartość substancji tłuszczowych 66%.
Składniki:
MIPA - laureth Sulfate, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocamide DeA, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Ethylhexyl Stearate, Ricinus Communis Seed Oil, Laureth-4, Propylene Glycol, Polyglyceryl -3 Caprylate, Aqua, Tocopherol, Bisabolol, Tocopheryl Acetate, Citric Acid.
W białym, kartonowym pudełeczku znajdziemy walcowatą 'flaszeczkę' wykonaną z miękkiego, przeźroczystego plastiku zakończoną czerwonym korkiem typu press. Buteleczka jest wygodna w użyciu m.in. przez sposób w jaki się ją otwiera. Wystarczy nacisnąć wgłębienie na szczycie korka i już możemy korzystać ze znajdującego się w niej olejku. Otworek znajdujący się w zamknięciu nie jest duży, więc produkt nie wylewa się w nadmiarze, przez co szybciej się nie zużywa. Sam olejek jest zabarwiony na żółto i ma zupełnie odmienną konsystencję, od tej którą sobie wyobrażałam. Jest ona tłusta, ale jednocześnie lekka i wodnista. Ja spodziewałam się czegoś bardziej treściwego, gęstego. Miłe zaskoczenie, nie powiem. Formułę tę łatwo jest rozprowadzić na mokrej skórze, a pieni się ona raczej słabo, żeby nie napisać, że wcale. Jeśli należycie do osób lubujących się w kąpielach z pianką ten produkt z pewnością nie jest dla Was.
Olejek pozbawiony jest dodatków zapachowych, jednak dołączony jest do niego, w osobnej saszetce (1,5ml), ekstrakt grejpfrutowy o przyjemnym zapachu. Saszetkę tę można samodzielnie domieszać do produktu, jesli chce się nadać olejkowi łagodny zapach. Ja tak zrobiłam już podczas pierwszego użycia. Bardzo lubię kosmetyki o świeżych, orzeźwiających zapachach, a ten niewątpliwie taki jest, dzięki tej saszetce oczywiście:)
Olejek przeznaczony jest dla skóry suchej i bardzo suchej, a dzięki zawartości m.in. naturalnych olejków roślinnych, witaminy E i rumianku ma wpływać na skórę łagodząco, zmiękczająco, a także zapobiegać jej wysuszaniu. I faktycznie tak jest. Skóra po kąpieli z dodatkiem tego dermokosmetyku jest gładka i aksamitna w dotyku. Jest również odpowiednio nawilżona, dzięki czemu nie potrzebuję nakładać na nią dodatkowego nawilżenia w postaci mazideł do ciała: kremów czy maseł. Stan taki jest dla mnie nowością, bo mało który kosmetyk kąpielowy działa tak silnie nawilżająco na moją skórę. Jeśli chodzi o łagodzenie podrażnień to rzeczywiście różnica jest znacząca. Regularne stosowanie olejku sprawia, że skóra jest w doskonałej kondycji, a czerwone krostki po depilacji znikają szybciej. Dodatkowymi, i chyba najważniejszymi zaletami olejku jest to, że nie zostawia na skórze tłustej warstwy, a na wannie tłustego osadu, oraz to, że nie zawiera konserwantów, przez co idealnie nadaje się dla osób ze skórą wrażliwą.
Dermokosmetyki Decubal możecie kupić jedynie w aptekach. Cena olejku w zależności od apteki waha się między 25-30zł. Na stronie: http://decubal.pl/ możecie poczytać o innych produktach tej marki.
Lubicie kosmetyki o takiej formule czy jesteście wierne tradycyjnym żelom pod prysznic?



